Łaziska Górne - portal miejski Laziska.com.pl

Wiadomości z Łazisk Górnych

Pod lufami strzelb

  • Dodano: 2011-11-30 13:00, aktualizacja: 2018-03-18 10:12

Spór o miedzę pomiędzy Kargulem i Pawlakiem przy tym to nic... W Łaziskach Dolnych od 13 lat Urząd Miasta dochodzi się z miejscowym rzeźnikiem Romanem Lokwencem o to, czyj jest kilkudziesięciometrowy fragment drogi (ulicy Ligonia). Były już wyzwiska, blokady, napaść na strażnika miejskiego, interwencje specjalnych oddziałów policji i... groźba samospalenia. Okoliczni mieszkańcy nie mogą swobodnie poruszać się pieszo i samochodami, a wszyscy łaziscy podatnicy za ów spór zapłacili już grubo ponad milion złotych. Kolejny (czy ostatni?) rozdział konfliktu rozegrał się w tym miesiącu.

Jak informuje nas burmistrz Aleksander Wyra, w ratuszu odbyła się odprawa, jak przed każdą dużą akcją policji. - Nikt, poza osobami biorącymi w niej udział, nie znał dnia i godziny rozpoczęcia działań. Na ul. Ligonia pojawiliśmy się we wtorek, 8 listopada, o godz. 8.15 rano. Akcją kierował komendant łaziskiego komisariatu. Oprócz swoich funkcjonariuszy miał w odwodzie grupę 8 funkcjonariuszy prewencji z Katowic z bronią gładkolufową na gumowe kule, policyjnego negocjatora i naszych strażników miejskich - mówi burmistrz. - Nasze doświadczenia sprzed lat uzasadniały zastosowanie takich sił. Zresztą kiedy wcześniej pracownik gminy dokonywał pomiarów na spornym terenie, Roman Lokwenc pokazywał mu broń. Nie wiem, czy prawdziwą, czy straszaka. 8 listopada mogło być gorąco... - dodaje A. Wyra.

Burmistrz nie pomylił się. Na miejscu na przedstawicieli gminy posypały się przekleństwa i epitety. Gdyby nie oddział prewencji mogłoby dojść do rękoczynów. Negocjator cały czas rozmawiał z Romanem Lokwencem, rejestrował też zajście kamerą. Po pięciu godzinach pracownicy gminnej spółki PGKiM usunęli blokadę z metalowych przęsęł i położyli na ulicy asfalt. Praca pod presją ich mobilizowała, bo wcześniej przewidywali, że na to zadanie potrzebować będą dwa dni. Na razie droga jest przejezdna.

Koszt asfaltowania kawałka zablokowanego kawałka drogi wyniósł 17 tys. zł, ale to żadne pieniądze w porównaniu z tym, co Urząd Miasta wydał wcześniej. Wobec przedłużającego się sporu oraz konfliktu społecznego w dzielnicy (wywołanego zachowaniem R. Lokwenca), w 2004 r. gmina za milion złotych wybudowała 650 metrów "nowej" ulicy Ligonia z chodnikiem. Zapewniała ona dojazd do głównej ulicy Kopalnianej, ale do szkoły, kościoła, czy przystanku autobusowego piesi musieli nadkładać dwa kilometry. Miasto postanowiło więc wybudować przejście obok spornego fragmentu jezdni, wykupując grunty sąsiadów R. Lokwenca. To kosztowało kolejne 27 tys. zł. Ile kosztowały podatników interwencje służb mundurowych i działania prawne gminy chyba nikt nie policzył.

Konflikt w Łaziskach Dolnych pomiędzy Urzędem Miasta a Romanem Lokwencem, właścicielem zakładu rzeźniczego trwa od 1998 r. Przedmiotem sporu jest fragment ulicy Ligonia (jej wylot na ul. Kopalnianą), przy którym mieszka rodzina Lokwenców. Gmina twierdzi, że ten fragment ulicy należy do niej. Istnieją bowiem na jej rzecz stosowne wpisy w księgach wieczystych. Już 11 lat temu potwierdził to wojewoda śląski powołując się ponadto na ustawę reformującą administrację publiczną. Mówiła ona, że wszystkie grunty, które wcześniej zostały zajęte przez gminy pod drogi publiczne, z mocy prawa stały się własnością gmin. Burmistrz w kwietniu bieżącego roku otrzymał kolejne potwierdzenie, że działka należy do gminy – od Ministerstwa Infrastruktury. - Niestety, prawo w Polsce pozwala panu Lokwencowi odwoływać się od decyzji ministra wiele razy. Oczywiście skorzystał on z tego prawa, złożył wniosek o rozpatrzenie sprawy od nowa. Teoretycznie możliwe jest, że wszystko obróci się jeszcze o 360 stopni. Jeśli racja miałaby być po stronie pana Lokwenca, to my ten asfalt skujemy i damy mu w prezencie - mówi z przekąsem burmistrz Wyra.

Roman Lokwenc w 2002 r. powiedział "Echu", że sporna nieruchomość nigdy nie była we władaniu gminy i jest jego własnością, a wcześniej jego przodków. Jeśli ktoś nią przechodził lub przejeżdżał, to czynił to wyłącznie za jego zgodą. R. Lokwenc twierdził, że droga została wykonana jako prywatny dojazd do jego posesji. Mówił ponadto, iż rozgraniczenie gruntów przez gminę przeprowadzone zostało niezgodnie z prawem, a jego podpis w protokole granicznym został sfałszowany. Roman Lokwenc wiele razy mówił o gwałceniu świętego prawa własności i zapowiadał: "Gruntu nie oddam, po moim trupie". Odwoływał się m.in. do Krajowego Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast w Warszawie.

Sprawa na lata utknęła w urzędach i sądach. Tymczasem okoliczni mieszkańcy mieli dość. Bali się, przechodząc obok domu Lokwenca, do wspomnianego już przystanku autobusowego, szkoły czy kościoła. Narażeni byli bowiem w najlepszym przypadku na inwektywy. Domagali się od gminy działania.

Konflikt miał apogea. Lokwencowie grodzili drogę czym się dało: samochodami, betonowymi przęsłami, drewnianymi belkami i siatką... Np. 27 maja 2002 r. policja odholowała żuka, blokującego drogę. Wówczas natychmiast w poprzek uliczki stanął większy od żuka mercedes. 6 czerwca 2002 r. na blokadzie na ul. Ligonia powiewała… flaga narodowa. Strażnicy miejscy chcieli usunąć drewnianą przeszkodę. Na ich drodze R. Lokwenc ustawił swoją 83-letnia matkę, która miała problemy z poruszaniem się. Doszło do rękoczynów. M.in. komendantowi Straży Miejskiej dostało się trzonkiem flagi. Potem był betonowy parkan. Ten 11 czerwca 2002 r. usunęli pracownicy PGKiM. Wtedy - tak jak ostatnio - do Łazisk też przyjechali policjanci z katowickiej prewencji. Funkcjonariusze wezwali pogotowie i straż, bo Roman Lokwenc groził, że jeśli ktoś ruszy jego własność, to jego matka obleje się benzyną i podpali.

Jak poinformował nas burmistrz Aleksander Wyra, w sądzie trwa jeszcze sprawa o utrudnianie codziennego życia, którą mieszkańcy ul. Ligonia wytoczyli R. Lokwencowi.

Tekst pochodzi z tygodnika Echo, który ukazuje się w kioskach w każdą środę.

Pokaż na mapie


Źródło: Tygodnik Echo

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.